Sitemap

Losowy


- ały? jeden powstanie światy
to dwa te złączymy 1

- nie kochasz mocno Ty wierzę
że to w będę
bo 2

- rzetrwanie na sposób jedyny zmieszane
to nie wz3

- hwila! wieczna pamięc
to niczyja
bo wina?
-
ożądajej końca bez odchłań widział kto tan spadnie5
- ocham ją nadal ja dzień
Lecz nowy na czekam łzy6

- zas...
już się kończy mi myślisz,
A ciągle 7

- kakania. do
ciało zabawy. do jest
język
-
am...
dziś piszę te słowa że szkoda, niepamięć9

- obrze.

się ma i żyje ona żyje,
A nadzie10

- wiat
ten jest dziwny zacznie.
Zobaczysz....11

- złowieka...
drugiego oczu pary postaci stróża,12

- ierwsza.
tylko już być może następna ostatnia.13

- odzirejem...
jestem ja życia.

To autobu14

- ieg...
życie dalszy w patrzeć nadzieją z wdech15

- ońcu.
na dopiero brawa - pamiętajcie arenie,
-
ASK...
mam szczęście wiem...
Na Nie - zakrę17

- iem...
nie wrócę, drzwi,
Wyszedłem,
Czy 18

- ościoła.
do znowu niedzielę w a rozbój,
Pob19

- stnienie.
więcej życie...nic moje myślenie
20

- zczerze.
zawsze skarci,
Lecz lub rozbawi po21

- arzenia
życiu są
W że
Najpiękniejsze tyl22



Menu

Najnowsze (50)
Losowe
Inne
Pozostałe
Zobacz także
Wylosowane
Strona główna

Kategorie

Kategoria SMS-

Losowy SMS:
Gałczyński Konstanty Ildefons - Mariensztackie szaleństwo -
I
To jakaś mania, daję słowo
(czyżbym istotnie z byka spadł?),
bo każdą nocą księżycową
muszę odwiedzić Mariensztat.

Żadna mnie siła nie powstrzyma,
niechby sam premier! no to co?
I jeszcze chwila - już mnie ni ma.
Jak ptaszek lecę. OISEAU.

Ciotunia płacze i domowi
i wszyscy się pytają mnie:
- Co pan tam widzi, niech pan powi?
A ja im odpowiadam, że:

MARIENSZTAT TO MOJE NATCHNIENlE,
MARIENSZTAT TO DROGIE KAMIENIE,
NA MARlENSZTACIE WARSZAWĘ POZNACIE
PIĘKNIEJSZĄ NIŻ MARZENlE. 
II
Więc kiedy księżyc w czwartej kwadrze
w kołysce nieba się przebudzi,
na Mariensztacie lubię patrzeć
na roześmiane twarze ludzi.

Kochane, złote warszawiany,
jakimż to polonezem idą!
Jak to się tłoczą u fontanny!
Ach, cóż za radość! Cóż za widok.

Inne radości też tu mamy
nie jestem w kobiet typie,
co chwila szepcą do mnie damy;
- To chyba śni się. Niech pan szczypie.

I nowy zegar się rozlega;
wprawdzie ta rzecz mnie trochę dziwi,
na diabłaa wmontowali zegar,
gdy tutaj wszyscy są szczęśliwi!

A o dwa kroki, tam dzie zwista
gwiezdną gałęzią noc sierpniowa,
majestatycznie jedzie Wisła,
ta polskich rzek dyrektorowa. 
III
I tak wśród ślicznych ulic
chodzimy w srebrnych blaskach:
ja - stary noktambulik
i ona - noc warszawska.

I gdy oczy otworzę
dech mi w piersiach zapiera,
myślę sobie: a może
księżycowa chimera?

Ale nie! i o świcie
też się urok nie zmniejszy.
Mariensztat! Znakomicie!
Marierisztatl Najcudniejszy.

Mariensztat! Eech, w tym fachu
robota nieustanna:
spójrzcie: pałac Pod Blachą!
Kierbedź! i Święta Anna!

Więc ogłaszam: W TO LATO
AUTOR W NOCNE GODZINY
Z POWODU MARlENS2TATU
W INNYCH SPRAWACH NIECZYNNY.






1949
127

. Gałczyński Konstanty Ildefons - Mariensztackie szaleństwo -

I
To jakaś mania, daję słowo
(czyżbym istotnie z byka spadł?),
bo każdą nocą księżycową
muszę odwiedzić Mariensztat.

Żadna mnie siła nie powstrzyma,
niechby sam premier! no to co?
I jeszcze chwila - już mnie ni ma.
Jak ptaszek lecę. OISEAU.

Ciotunia płacze i domowi
i wszyscy się pytają mnie:
- Co pan tam widzi, niech pan powi?
A ja im odpowiadam, że:

MARIENSZTAT TO MOJE NATCHNIENlE,
MARIENSZTAT TO DROGIE KAMIENIE,
NA MARlENSZTACIE WARSZAWĘ POZNACIE
PIĘKNIEJSZĄ NIŻ MARZENlE. 
II
Więc kiedy księżyc w czwartej kwadrze
w kołysce nieba się przebudzi,
na Mariensztacie lubię patrzeć
na roześmiane twarze ludzi.

Kochane, złote warszawiany,
jakimż to polonezem idą!
Jak to się tłoczą u fontanny!
Ach, cóż za radość! Cóż za widok.

Inne radości też tu mamy
nie jestem w kobiet typie,
co chwila szepcą do mnie damy;
- To chyba śni się. Niech pan szczypie.

I nowy zegar się rozlega;
wprawdzie ta rzecz mnie trochę dziwi,
na diabłaa wmontowali zegar,
gdy tutaj wszyscy są szczęśliwi!

A o dwa kroki, tam dzie zwista
gwiezdną gałęzią noc sierpniowa,
majestatycznie jedzie Wisła,
ta polskich rzek dyrektorowa. 
III
I tak wśród ślicznych ulic
chodzimy w srebrnych blaskach:
ja - stary noktambulik
i ona - noc warszawska.

I gdy oczy otworzę
dech mi w piersiach zapiera,
myślę sobie: a może
księżycowa chimera?

Ale nie! i o świcie
też się urok nie zmniejszy.
Mariensztat! Znakomicie!
Marierisztatl Najcudniejszy.

Mariensztat! Eech, w tym fachu
robota nieustanna:
spójrzcie: pałac Pod Blachą!
Kierbedź! i Święta Anna!

Więc ogłaszam: W TO LATO
AUTOR W NOCNE GODZINY
Z POWODU MARlENS2TATU
W INNYCH SPRAWACH NIECZYNNY.






1949
127

Prześlij na email | Liczba znaków(czy): 1821


. Gałczyński Konstanty Ildefons - Mira, uważaj -

Żyłaś soble jak Tangolita
co noc, co dzień -
bo i myśliciel, i kobita,
Syrena-Record, z bajki płyta,
niebiański motor,
o Szarlotto -
sen.

To było życie! cud fakira!
Wszystko, coś chciała, miałaś, Mira:
mirrę, kadzidło i złoto.
A teraz co? Na Heraklita!
Co w głowie masz! hoc-hoc?
Wprost zwariowała ta kobita,
ana chce być jak ironita
co dzień, co noc.

Ha-ha, satyrki się zachciało -
owszem, to pomysł dumny.
Ale co będzie, proszę Miry,
jeśli Kolumna Satyry
zacznie obalać kolumny?

Czy zapomniałaś, ze Voltaire
został obity przez lokajów?
Ciężko z satyrą w każdym kraju,
nawet w ZSRR.

A tobie, jak na złość, potrzeba
poetom dać kawałek chleba,
chce ci się witza, fanfreluszki,
satyry, Schneckenschnickenschnack,
błysku szpady sans peur ni blague...
Mira, na kręte wchodzisz dróżki,
Mira, uważaj.

Jak pragnę Boga, zadrzesz z rządem.
Satyry nie kocha rząd.
U nas, uważasz, trzeba z prądem,
ty chcesz pod prąd...
Powiedzmy, że Kolumna wyszła -
sto lat! i byle prędzej!
Jak gwiezdne niebo humor błyska,
jak gwiazdy śmieją się ludziska,
no, ale konsekwencje?

Bo jeśli tak, bo jeśli, jeśli
skandl z satyry się wybiesi -
Mira, uważaj -
Od tej satyry przyjdą rozbiory,
no i Kościuszko, Insurekcja,
Bartoszu-toszu, Uaszyngton,
potem Królestwo Kongresowe,
Szopen zacznie płakać na lekcjach,
że chce do rodzinnych stron.
Potem jak zwykle Mikołaj Pierwszy
i kupppa wierszy, kuppa wierszy,
a potem Adam i cholera,
a potem Juliusz i suchoty.
o filareci, biedne dzieci,
kochany kraju złoty...

A w końcu przyjdzie Do-OO-tyma.
Mira, uważaj, Mira, trzymaj!!!
Mira, nie mogę...


*
Kiedy ojczyzna zasnuje się kirem,
wszyscy wskażą palcem na Mirę,
że sprowadziła noc niedoli,
och boli serce, och jak boli...

A co się stanie z tobą potem?
Wolę, Mireczko, nie mówić o tem:

Daktyloskopia, czarne znaki,
tajga i tundra, klątwy księży,
Mira, uważaj, się zastanów -
i ty, i ja znamy tych panów.
Po co ci, Pani, despekt taki?
Lepiej z Cyrano Berżerakiem
lećmy na księżyc.






1934
127

Prześlij na email | Liczba znaków(czy): 2161


. Gałczyński Konstanty Ildefons - Niedziela nad Wisłą -

Już się wezyscy zgodzili:
szwagier, ciocia, teść,
że w niedzielę najmilej
po tym moście się przejść,

a ja mówię do Zośki,
że też zgadzam się z tym -
i na Śląsko Dąbrowski
co niedziela jak w dym:

Wisła płynie, płynie, płynie,
pod mostami srebrzy się.
a wiatr gra na okarynie
dla kochanej rzeki swej;

chodzi słońce po wiklinie,
błyska słońce znów i znów;
Wisła płynie, płynie, płynie
jak melodia do twych słów.

Mnie nie trzeba za wiele,
taki jestem od lat:
trochę słońca w niedzielę,
żeby słońce i wiatr;

lubię patrzeć z uśmiechem,
lubię w dal i na wprost,
lubię z mostu na rzekę,
lubię z rzeki na most:

chodzi słońce po wiklinie,
błyska słońce znów i znów;
Wisła płynie, płynie, płynie
jak metodia do twych słów.

Pod Krakowem - przez wioskę,
pod Toruniem - przez las;
nie najlichsza - Pod Płockiem,
nie najbrzydsza - gdzie Gdańsk;

gada falą złotawą,
taką znaną - jak twarz;
ale tu, pod Warszawą,
jak pod sercem ją masz:

Wisła płynie, płynie, płynie,
pod mostami srebrzy się,
a wiatr gra na okarynie
dla kochanej rzeki swej;
127

Prześlij na email | Liczba znaków(czy): 1195


. Gałczyński Konstanty Ildefons - Nowy Świat -

Kiedy wieczór gwiazdy porozwiesza,
a od Wisły dmuchnie lekki wiatr,
jest ulica z wszystkich najpiękniejsza,
to jest właśnie Nowy Świat -

Gdy przyjdzie noc,
płyną światła przez Nowy Świat,
ten nowy Nowy Świat,
nasza radość, nasz dom -

na modrym tle
leci biały pokoju ptak
i mocno rośnie tak
dzieło serca i rąk -

latarnie lśnią
jak słoneczniki,
Warszawa śpiewa w nas,
my dla niej i z nią -

Nowym Światem idą nowi ludzie,
tyle świateł taki piękny świat,
i ty ze mną, najpiękniejsza, pójdziesz
przez ten nowy Nowy Świat -






1950
127

Prześlij na email | Liczba znaków(czy): 669


. Gałczyński Konstanty Ildefons - O sierpniu -

I
Stanęły pod mym oknem
jak wiejscy muzykanci
gwiazdy.
zielonooki
sierpień po sadzie tanczył.

Księżycem całowany
sad się rozrzewniał,
lekki był i cygański
taniec sierpnia.

Raz złocistość w korze drzew drżała,
tu cień ją płoszył,
ludzie mrużyli, noc otwierała
oczy.

II
Zaciemniły się świerki,
nad każdym wzeszła gwiazda,
noc jak ty: przytula i rozchmurza;

światło zorzy dalekiej
jest jak miasto daleki
błyskające gwiazdami od wzgórza.

Łzy, co nam z oczu zlecą,
ziemi o nas powiedzą,
chodźmy w drogę, łzy w drodze obeschną;

łzy nie przynoszą ulmy
a my w tę noc wędrujemy
roziskrzoną, rozśpiewaną bezkresną.

Trzcina śpi na jeziorze,
znieruchomiały zorze
i wiatr się uspokoił.

Gwiazdy srebrnoramienne,
świecą gwiazdy promienne,
i nad świerkiem swoim.


III
Nastaw czapki: gwiazdy lecą ładnie
jak świąteczne cacka pozłacane;
nastaw czapki: może która wpadnie
i zaniesiesz ją do ukochanej.

A gdy skłamią, że jej w domu nie ma
chora - różne bujdy takie,
gwiazdę rzucisz z powrotem do nieba
czapką naciśniesz na bakier.


IV
Szum
Szumi wiatr -
odwieczny wiatr, beztroski wiatr, wiatr nieustanny.

Ciepły sierpień ogrody rozszerzył, rozmarzył i ogrzał.
Szumi wiatr.
W szumie wiatru jestem na śmierć zakochany.







1953
127

Prześlij na email | Liczba znaków(czy): 1398


. Gałczyński Konstanty Ildefons - Noctes Aninenses -

I
Krewny Ganimeda
Ona mi powiedziała: "Zgaś lampę na werandzie,
już północ, no! nie bądź głupi!"
A chwiałem się na nogach jak flaszka na okręcie,
bo mnie zapach jaśminu upił;

i nagle zobaczylem, jakbym, się ze snu ocknął,
prze szybę w dzikim winie:
werandę, dzikie wino i ową lampkę nocną,
wiszącą na kroksztynie.

Kroksztyn był morski konik, takem to nagle odczuł,
bo inne zwidziało się wszystko
a świeca - biedna babcia uwięziona w kloszu,
wiatrowi na pośmiewisko;

więc gdy on szedł werandą, woniejący, komiczny,
cały w ironiach, w półtonach,
to lampa na kroksztynie, na łańcuchu, pod liśćmi
kołysała się jak podchmielona,

gubiąc światełka różne. Tak promień za promieniem
cały winograd oplótł,
a gdy blask pchnął dalej, stał się jednym promieniem
promieniejący ogród.

I ujrzałem raptownie, ażem się przestraszył,
wiele dziwów za sprawą muzy -
i wdarła się muzyka i noc do serc naszych
jak woda, gdy spuszcza śluzy.

Górą sunęły chmury, wolno, jak wół za wołem,
zasię w blasku stawał bór za borem,
aż zmogły mnie te chmury i ta noc i runąłem,
jakby w kark rażony toporem.

A wtedy święta rosa zdjęła mi upał z czola,
ptak się jakiś odezwał w życie...
Kołowałem na nocy, jakby zaśnięta pszczoła
na gramofonowej płycie.

Wtedy oczom zamkniętym otworzyła się nowa
dal śmiertelna, a uszom organy -
i ujrzałem dąbrowy dla królewskich polowań,
i drogi dla zakochanych;

jaśmin znowu zapachniał, wiater znowu zalatał,
noc mi w usta wpadła jak morwa;
i przywarłem do ziemi, i chwyciłem się kwiatów,
żeby Zeus mnie w górę nie porwał;

gwiazdy poczęły wschodzić, zagwieździło się niebo;
trząsłem nimi jak pękiem kluczy;
i przychodziła do mnie sosna i inne drzewo,
i prosiły: "instrument z nas uczyń".

Potem świerszcz się odezwał, potem drugi i trzeci
i zagrały świerszczami pagórki.
I przeszedł kot Salomon, i oczami oświecił
klamkę zielonej furtki.


II
Pieśń o nocy czerwcowej
Uwertura
Kiedy noc sie w powietrzu zaczyna,
wtedy noc jest jak młoda dziewczyna,
wszystko cieszy ją i wszystko śmieszy,
wszystko chciałaby w ręce brać.

Diabeł dużo jej daje w podarku
gwiazd fałszywych z gwiezdnego jarmarku,
noc te gwiazdy do uszu przymierza
i z gwiazdami chciałaby spać.

Ale zanim dur gwiezdny ją oplótł,
idzie krokiem tanecznym przez ogród,
do ogrodu przez senną ulicę -
dzwonią nocy ciężkie zausznice

i przy każdym tanecznym obrocie
szmaragdami błyszczą kołki w płocie,
wreszcie do nas, pod same okna!
i tak tańczy, i śpiewa nam:

Noc śpiewa:
Ja jestem noc czerwcowa,
królowa jaśminowa,
zapatrzcie się w moje ręce,
wsłuchajcie się w śpiewny chód.

Oczy wam snami dotknę,
napoje dam zawrotne
i niebo przed wami rozwinę
jak rulon srebrnych nut.

Oplącze was to niebo,
klarnet uczynię z niego
i będzie buczał i huczał,
i na manowce wiódł.

Ja jestem noc czerwcowa,
jaśminowa królowa,
znaki moje są: szmaragd i rubin,
i pieśń moja silniejsza niż głód.

Noc tanczy
Nawet ćmy zadrzemały przy lampie
i świerszcz zamilkł, i ogród zamilkł -
bo tańczyla noc wokół klombu,
potrząsając bransoletami;

kurz muzyczny spod stóp jej wypryskał
i z bolesnym blaskiem frunął do nas;
szmaragdowe toczyły koliska
raz w raz w górę rzucane ramiona.

Nagle irys pod płotem zakwitł
i zapatrzył się w nocy źrenice,
z domkow swoich wyszły senne szpaki,
by spojrzeć na tanecznicę;

zasię ta, wokół klombu, z brzękadłem,
jeszcze raz, jeszcze raz i na powrót,
aż się stał brząkającym szmaragdem
stopą nocy trącony ogród,

a nasz klomb powierzchnią zwierciadła,
gdzie spoczęły wszystkie konstelacje...
i krzyknęła noc, i upadła
do twych stop jak raniony gacek.

Noc umiera
Już się księżyc zasępiał i mętniał,
lecz zielone jeszcze oczy miał i duże;
nieobeszła otwarła się głębia
dla dywanów i dla poduszek.

Gwiazdy z myrry i gwiazdy ze złota
układały na szybach swój rebus,
a z chmur ku nam jakby po schodach
zstępowało śpiewanie niebios.

Wtedy z płaczem wznieśliśmy ramiona
jako dwoje przerażonych pogan:
"Nocy, stań się dla nas nieskończona,
nocy krótka, dzwonnico wysoka!"

Ale tylko nastraszył nas gacek
i zapiszczał, i śmignął, i zginął;
a w pokojach z przewróconych flaszek
krwią bydlęcą pachniało wino.

Wtedy noc się znowu ukazała,
zatańczyła i zaśpiewała:

"Ja jestem noc czerwcowa,
Bóg mnie do trumny chowa.
Szmaragdy moje, rubiny
rozkradali, gdy księżyc zgasł;

zostały mi tylko zmarszczki,
ach! byle szmer mnie straszy!
zatanczę wam gniewny taniec
wokół klombu ostatni raz...".

Coda
Heeej!
pogubiły się rubiny
i szmaragdy tej dziewczyny...
Heeej!
Liść za liściem ogniem błysnął,
ranek przyszedł, wiatr i sen.

Pod okapem zasnął gacek,
z klombu prysły konstelacje,
poginęły, odfrunęły
do swych starodawnych stron.

III
Nocny testament
Ja, Konstaty, syn Konstantego,
zwany w Hiszpanii mistrzem Ildefonsem,
będąc niespełna rozumu,
piszę testament przy świecach.

Ćmy się, zaznaczam, kręcą przy lichtarzach
i drżą, i ręka mi drży -
a więc majstrowi, co lichtarze stwarzał,
zapisuję czerwcowe ćmy.

Jeśli kiedy go rozwlecze chandra,
w wieczór będzie wśród tych ulic stąpał,
ćmy się zaczną kręcić na werandach,
ćmy zobaczy, twarze w złotym dymie
i przystanie, i wspomni me imię.

A poetom żyjącym i przyszłym
zapisuję mój kaflowy piec,
w nim spalone myśli i pomysły,
czyli różne gry niewarte świec,
nadto księżyc, pełny mój kałamarz,
co mi sprzedał go wędrowny kramarz.

Jeśli tedy kiedyś, w latach innych,
jak ja dzisiaj nocą wzniosą głos
i rozłożą swoje pergaminy,
wzdychać zaczną, jak uwieczniać noc -

to ja będę w kuszeniach chmur,
w pergaminach i skrzypieniach piór,
bom ją nocą zaszumiał i odszumiał,
i do dna jej partytury zrozumiał.

Córce mojej Kirze, tancerce,
zapisuję niebiosa siódme,
cherubinów modlących się z tercyn,
szum wysoki i światła ułudne,
i przyrodę jej skrzynie sekretów -
niechaj z niej się uczy swoich baletów.

Teofilowi, gdy się w mieście zmierzchnie,
daję całą uliczkę do szeptów
oraz pewną bramę na Lesznie,
gdzie był kuty w żelazie Neptun,
ale uciekł, bo miał wstręt do miasta.
Teraz w niebie jest spokojna gwiazda.

Wszystkim dobrym cały czas, co wezbrał
na tej ziemi, daję jak alfabet:
pory roku ze złota i srebra
i dzięcioły, i te muszki nawet
wieczorami, wielkim rojem, przy akacjach,
w głębi zorza, z której się nie wraca...

Wierszom moim fosforyczne furie
blaskiem w wertep ciemny i zły -
a mojej Smagłej, mojej smukłej, mojej Pochmurnej
łzy.
127

Prześlij na email | Liczba znaków(czy): 6608


. Różewicz Tadeusz - Dola -

Pamieci kaprala "Smuklego" 

Leżał nagi partyzant 
śpiewały ptaki 
i mrówki wędrowały 
po woskowych dłoniach 

zakazali żandarmi 
pod karą grzebać 
niech tak gnije 
ścierwo bandyty 

ziemia ojczysta 
uległa poruszona 
jasna głowe przygarnęła 
i wklęsła 

leżał pod lasem cicho 
jakby pił z źródełka wode 
pochylony nad 
swoja dolą 
dołem.
62

Prześlij na email | Liczba znaków(): 446


. Różewicz Tadeusz - Gwiazda Żywa -

Jakie dni mnie oplatają 
miekkie pachnące 
jak brody kupców asyryjskich 
tyle dni tyle dni 
misternie ułożonych 

jakie noce mnie połykają 
ciemne jak przewód pokarmowy 
wymoszczone śluzową błona z różu 
tyle nocy tyle nocy 
w brzuchu wieloryba 

Przyszedł mój przyjaciel 
z dziurą w czole 
i obdarł brody misterne 
rozpruł brzuch rozkoszy 
wyciągnął ze mnie 
wiotki kregosłup płaza 
i wszczepił nowy biały mlecz 
jak gwiazdę z żywego srebra.
62

Prześlij na email | Liczba znaków(): 556


. Różewicz Tadeusz - Pożegnanie -

Myślała 
że świat jest smutny 
dokoła 
że kwiaty sż smutne i deszcz 
że smutek się zagnieździł 
w szorstkiej wełnie 
pachnącej rezeda 
że smutne są głosy 
odjeżdżających 
że smutny jest wesoły dorożkarz 
który pali z bicza 
myślała 
niebo i ziemia 
smucą się nad miarę 
a 
to kręcily się koła 
szybsze i dalsze 

Szerokie bezbrzeżne
62

Prześlij na email | Liczba znaków(): 443


. Różewicz Tadeusz - Rok 1939 -

Oszukany tak że możecie 
mi wręczyć białą laskę ślepca 
bo nienawidzę 
was 
uchodzę 
z wczorajszego siebie 

szukam cmentarza 
gdzie nie powstanę z martwych 
tu złożę niepotrzebne śmieszne rekwizyty: 
Boga tak malutkiego jak lipowy światek 
orła bialego który jest ptaszkiem 
na gałązce 
człowieka którym nie będę
62

Prześlij na email | Liczba znaków(): 417


. Grochowiak S. - Delikatność miłości -

Delikatność miłości
Którą mi dala 
Cytryny plasterek
Nabrzmiały po brzeg

To tak jakbym po ostrzach złotych brzytew szedł
Tak mnie przywabiał cienki głos jej ciała

Lecz nagle głowa
Z wysokości spadła
W czerwony otwór
Moich ust

To tak jakbym z nagła wbił brutalny gwóźdź
W środek na balu białego zwierciadła
87

Prześlij na email | Liczba znaków(s): 421


. Miciński Tadeusz - Ananke (ang.) -

The stars have passed a judgement on me:
-  Endless is error and misery.
-  You who build towers that reach past the skies
-  shall wander like beast, awaiting demise.
-  All land shall crumble from under your feet
-  till you shall perish of cold by the heat

To them the royal spirit replied:
stars locked in motion of self-rule denied!
Error is nothing but my freedom's toll
unventured land fills the depths of my soul.
Mournful is rustle of burial trees
Yet song of my life flows on the breeze.
I who build cities that reach past the skies
watch the stars fading with jealous cries.

(tłumaczenie własne)
43

Prześlij na email | Liczba znaków(ski): 720


. Gałczyński Konstanty Ildefons - Księżyc -

Po kręgu zakreślonym starannie
toczy się świecący mój mechanizm;

każdą linię, bryłę i płaszczyznę
trącam tym świecącym mechanizmem,

stąd cień srebrny podczas nocnych godzin,
co po świecie jak po twarzy chodzi.

Poruszone mą wielką sprężyną
rzeczy martwe tak żywe płyną,

barwę, nazwę, kształt, wagę i wymiar
w dźwięczną płynność zmienia noc olbrzymia

i ucicha wiatr, i milknie sowa,
gdy nadchodzi pora księżycowa.

Mosty tracą kres. Smyczki się dłużą.
W miastach zjawia się pochyłych dużo

nagle ulic. Dzikie wino gore
i się zwija raz w es, raz we flores.

Na balkonach i na balustradach
każdy promień swój rebus układa,

a gdy ciemność zagasi część promieni,
rebus wraca do ciemnej przestrzeni,

jak do matki, tam gdzie pędzi w chmurach
wyzwolona z liczb architektura.

I znów z morza rzeczy, z głębi dennej
wynurzają się kontury zmienne,

ogmatwane z wszystkich stron księżycem,
promieniami, co tną jak nożyce;

kamień jęczy, mówi swoją skargę,
w bas się zmienia, a z basa w latarkę,

z tej latarki w twarz, a potem znowu
w jakąś inną formę księżycową,

w jabłko, w lichtarz, w binokle na nosie,
i znów w ciemny wiatr na ciemnej szosie.

Ulicami, ze ściany na ścianę,
blask przenosi swe linie łamane;

plac, że przejść nie można, tak zasnuwa,
schody kradnie i okna przesuwa,

klucze giną ludziom, dyszle koniom,
wszystkie dzwonki jak na alarm dzwonią —

a to pełnia leci rozświetlona,
fruwająca, świecąca filharmonia.

Wtedy, wtedy wychodzi światło moje
w najtajniejsze skrytki, w mózgu zwoje,

w tony kruche jak szkło, w wieczne malwy,
w rzeki wszystkie, wzgórza, czasy, barwy,

w oczy ptasie i psie, i kobiece,
w lichtarz srebrny i zieloną świecę,

w dzikie wino po ścianie się pnące,
we wszystko kuszące, mijające,

wiruje niezmienną przemianą,
i wszystkiemu powiadam: Dobranoc.

Któż ja jestem? Płochy blask na ścianie,
a to moje polskie pożegnanie.

Rzeczy miłe, ponure i jasne,
dobrej nocy! Ja za chwilę zgasnę.

Światło moje ciche jak muzyka.
Ten promień niech zostanie. Ja znikam.

Lecz nim zniknę — byście pamiętali —
mój ostatni koncert dam w tej sali;

prosto z nieba przez szybę, na ścianę
wsrebrzę się i przed pulpitem stanę,

cztery walce zagram, z tłumikiem,
cztery walce nieśmiertelnym smykiem,
pod kopułą ciemną i wysoką —

a to będzie tylko wirowanie,
zakwitanie i przekwitanie,
czas tańczący, cztery pory roku.

Śnieg i pustka, owoc i pragnienie,
gwiazd imiona i bez imion cienie,
i pustynia, i zieleń kobieca,

i zgiełk w sercu, i gwiazda nad świerkiem —
wszystko kręci się na kole wielkim,
a ja szprychy w tym kole oswiecam.

To są moje sprawy księżycowe,
bardzo trudne, chociaż tak nienowe.

Widzisz? w górnej szybie srebrna głowa?
To ja jestem, pełnia księżycowa.

Zawieszony u tej szyby górnej,
tobie świecę w noce niepochmurne,

w listach twoich przekręcam litery,
na twe loki spadam deszczem srebrnym

i sen tobie śni się w noc wrześniową,
żeś trąciła gałązkę deszczową —

i twe oczy, jak dwa lichtarzyki,
w dwie radości świecą, w dwa płomyki.

Potem, świateł różnych szafarz szczodry,
z światłem zbliżam się do twojej kołdry;

świecąc jak latarnia światłem sutym
kołdrę twą zahawtowuję w nuty,

w gwiazdy, w gwiazdki, w całe Drogi Mleczne,
w chmury, w ptaki, w baszty średniowieczne.

A ty, srebrna, śpisz ze srebrną twarz ą,
i jest nocny czas, i sny się marzą.

Gdy odejdę, nie płacz, moja żono —
ja księżycem wrócę pod twe okno.

Kiedy w szybie promień zamigoce,
wiedz: to ja. Twój księżyc. Serce nocy.
127

Prześlij na email | Liczba znaków(czy): 3722


. Twardowski Jan - Nadzieja -

Nadzieja

Upadam co raz nizej
Ku ziemi wciaga -grzech
Lecz gdy slonce zaswieci
Wzejde znow -gdyz wciaz chce zyc 
Upadam i powstaje i tak bez konca znow
Tak bardzo Panie pragne byc blizej Ciebie znow
Czy dasz mi dzis ta szanse ukoisz serce me 
Czy zostawisz sama  wsrod tlumu i wsrod lez ?????
387

Prześlij na email | Liczba znaków(jan): 392


. Pawlikowska-Jasnorzewska Maria - A gdy przyszedł... -

A gdy przyszedł już nareszcie jako prawda, nie jak sen
podścieliła mu pod nogi swoich włosów zwiewny len
przytuliła jego głowę do swej piersi, do swych rąk
by pragnienia nie znał lęku, by czekania nie znał mąk.
Wszystkie róże swych ogrodów gdy dla niego w szczęściu rwie
on porzuca ją na zawsze-bo jej nie mógł wołać w śnie.
243

Prześlij na email | Liczba znaków(jasnorzewska): 445


. Brzechwa Jan - Wzdłuż ulic -

Wzdłuż ulic jak wzdłuż snów
Co dzień tramwajem jadę;
Wzdłuż ulic jak wzdłuż snów
Migocą światła blade.

I zawsze tylko wzdłuż,
I nigdy już inaczej,
I nigdy, nigdy już
Nie zmylę mych przeznaczeń.

Z daleka widzę dom,
Gdzie było szczęście moje.
Z daleka widzę dom,
Przychylny moim snom.

I śnią mi się pokoje
Pootwierane znów,
I wiszą ręce twoje
Wzdłuż ciemnych moich snów.
751

Prześlij na email | Liczba znaków(jan): 480


. Twardowski Jan - szukac tylko gdzie ... -

Szukac tylko gdzie.....

Gdziez jest ten ktorego szukam !
Gdziez jest Zbawiciel nasz Pan?
Gdziez mam drogi Twojej szukac!
Gdziez Jezu powiedz mam ?
Gdziez droga prawda zycie!
Gdziez to wszystko teraz jest ?
Wciaz szukam mowiac skrycie 
Lecz,coz ja z tego mam ?????
387

Prześlij na email | Liczba znaków(jan): 368


. Paszkiewicz Justyna - Pożegnanie (JP) - „POŻEGNANIE” Czasem kiedy jestem przy tobie czegoś mi brak... Brak mi szczęścia i wolności Nie wiem dlaczego ale miłość do ciebie odeszła Odpłynęła z falami Nic już nie czuje do ciebie Jesteś zwykłą osobą w mym życiu Może te słowa cię zabolą ale to już koniec. Już kres, dość mam udawania Chcę odnowa ułożyć swe życie Mam do tego prawo więc rozstańmy się bez łez Dość mam udawania że coś do ciebie czuje Więc żegnaj !!! Ja odpłynę daleko, ty zostań tu Na nowo ułożę sobie życie I zapomnę o tym co było Pomyśle o przyszłości i o tym szczęściu co mnie czeka Znajdę swą druga polowe I nigdy już nie zobaczę cię więcej.

Prześlij na email | Liczba znaków(justyna): 908


. motyl martyna - pragnienie - Tak bardzo chciałam Cię zobaczyć....
Szukałam Cię w głębi mej pamięci,
szukałam lecz nie znalazłam...

Tak bardzo chciałam Cię usłyszeć
Słuchałam lecz tylko cisza ...

Tak bardzo chciałam Cię dotknąć
Pieściłam lecz nic nie czułam...

Tak bardzo chciałam zapomnieć ....
Wróciłeś...
I znowu cierpię....

Prześlij na email | Liczba znaków(martyna): 373


. motyl martyna - krzyk miłosci - Ta noc trwała wiecznie ,
W oddali
Usłyszałam krzyk...
Krzyk konającej miłości...
Wołała o pomoc...
Błagała o ocalenie
Nie pomogłam jej
Odeszłam,
Jakby nigdy nic,
Nie zwróciłam uwagi
Na jej tragiczne cierpienie
Rano znalazłam ją
Biedną-już martwa
Z mych oczu popłynęły łzy......
Ta noc trwała zbyt długo.....

Prześlij na email | Liczba znaków(martyna): 388


. Lechoń Jan - Harfa w nocy -

Ażeby mnie umocnić w wierze,
Wzbudzić marzenie, złamać lęk,
Przez całą noc w kaloryferze
Dzwonił dziś cudny harfy dźwięk.

Nikt nie dociecze, z jakich przyczyn
Tajemnych sił przyrody mózg
W najdoskonalszy sztuki wyczyn
Zmienił rytmiczny wody plusk.

Więc któż uwierzyć mi zabroni,
Że to był dla mnie koncert ten,
Że to Stróż Anioł z harfą w dłoni
Przerwał mi graniem groźny sen?
263

Prześlij na email | Liczba znaków(): 481


. Lechoń Jan - Biografia -

Z mych marzeń nie spełnionych, z mej dumy dziecięcej,
Z łez wylanych ukradkiem, o których nikt nie wie,
Ze wszystkiego, com kochał - zostanie nie więcej
niż imię, scyzorykiem wyryte na drzewie.


Więc czegom nie powiedział - niech będzie zakryte,
Mych listów i pamiątek niech płonie stos cały !
I jeszcze tylko wytnę me serce przebite
I przy moim imieniu - twoje inicjały.
263

Prześlij na email | Liczba znaków(): 468


. Lechoń Jan - Stargany męką straszną ... -

Stargany meką straszną zapasów nierównych
Nie znając kresu żądzy, kres znając możności,
Jak w lekkim szumie skrzydeł aniołów ciemności -
W piekielnej śpię rozkoszy siedmiu grzechów głównych.

Wyszedłem za wątpienie, cierpienia, rozprawy
I idę tam, gdzie rzeczy się ludzkie nie liczą,
I patrzę w owe grzechy, milczące jak stawy,
I wiem juz obojętnie, com wiedział z goryczą.

Znam ciebie, wciąż sie rwąca, jak pies furio wściekła,
Co kąsasz na wolności, a wyjesz pod batem -
I dzisiaj pomyślałem, gdym myślał nad światem, 
Że przeciez są i tacy, co pójda do piekła.
263

Prześlij na email | Liczba znaków(): 681


. Lechoń Jan - Pycha -

Z ogrodów, z których płyną fale dziwnych woni,
Z pałaców o przepyszne opartych kolumny,
Z twoich oczu błękitnych i twej białej dłoni,
Ze siebie, ze wszystkiego, jak Bóg jestem dumny.

Pod kołdrą się gwiaździstą do snu dzień ułożył,
Patrzę w ogród przez okno: w ogrodzie jest ciemno.
I myślę: jestem człowiek, którego bóg stworzył,
O każdej dnia godzinie śmierć wisi nade mną.

Zła ziemia będzie żarła moje białe kości,
Lecz gdzież odejdzie dusza, ten człowiek, prawdziwy?
Jeśli Bóg jest nicością, pójdzie do nicosci,
Do nieba jeśli - dobry; do piekła - gdy mściwy.
263

Prześlij na email | Liczba znaków(): 660


. Malec Justyna - * * * [Pamiętam, kiedy ostatni raz] - Pamiętam, kiedy ostatni raz Widziałam Twój uśmiech Nie myślałam wtedy, że Życie może tak nagle się skończyć NIE!!! Ty wciąż żyjesz !!! Ale jesteś daleko!!! Nie wiem gdzie... Gdy próbuję cię szukać Każdy ślad, jaki prowadzi mnie do ciebie Coraz bardziej mnie oddala... I zastanawiam się, czym jest życie??? Czy życie jest przywilejem ??? Czy też życie jest ciężarem Który każdy z nas musi dźwigać??? Nie wiem... Ta myśl ciągle chodzi mi po głowie Pożera moje myśli... Tęsknię za tobą wiesz ??? Ciągle zastanawiam się, co by było Gdyby...??? Co by było gdybyś żył... ??? Jak dziś pamiętam twoje Piwne oczy martwo patrzące w dal Patrzące w nicość... ??? Nie wiem... To już rok nie ma cię tu To nie było rok, taki jak wszystkie inne Kiedy jeszcze cię nie znałam i kiedy Byłeś z nami... Wciąż widzę cię na szkolnym korytarzu O !!! Idziesz tutaj, ale... Nie tak jak kiedyś, teraz Jesteś niewidoczny, mijasz tłum Zgromadzony wokół, ale oni cię nie widzą..., może nie chcą widzieć??? Nie wiem... Pozostajesz z nami w pamięci I nigdy w niej nie zginiesz... Czy żałujesz że nie ma cię z nami ??? Nie wiem... Ale wiem że życie bez ciebie Nigdy już nie będzie takie jak dawniej ... Dobranoc ! Śpij już !! Śpij pogrążony wiecznym snem !!! Wybaczam Ci. Idź już !!! I odszedł... Pamięci Pawła G. (+ 9 Luty 2000r w wieku 17 lat) 5.03.2002r godz. 22:00

Prześlij na email | Liczba znaków(justyna): 1465


. Lechoń Jan - Obżarstwo i pijaństwo -

Od wspaniałych się zastaw ciężko stół ugina,
Białe strzępy chryzantem pośród gorsów bieli.
Nalewam wciąż kieliszek, choć nie lubię wina,
Ale będę pił dzisiaj, aby mnie widzieli.

Jutro przyjdę tu także. Nic mnie to nie męczy:
Już trzecią noc się bawię bez zmrużenia powiek,
Nie tańczę ale słucham jak muzyka brzęczy.
Nie jestem gorszy od nich. Jestem zwykły człowiek.

Lecz nagle myśl jak piorun: "Skąd ja tu we fraku?'
Z hukiem pękła butelka, ciśnięta o ścianę.
Idioci! Wasze wino - wszystko sfałszowane.
Żeby pić takie świństwo - trzeba nie mieć smaku.
263

Prześlij na email | Liczba znaków(): 666


. Lechoń Jan - Lenistwo -

Bezmyślna moich grzechów nikczemność mnie nudzi,
Nie mogę nimi zapić mej duszy goryczy,
Nie umiem sam być z sobą, uciekam od ludzi.
A nuż jest Pan Bóg w niebie i wszystko to liczy?

Jak ptak chcę lekko złożyć poranione skrzydła,
Przeklinam mój początek, a nie pragnę końca.
O! połóż mnie przed sobą na promienie słońca,
Ciało moje mnie męczy, dusza mi obrzydła.

Ach! Pan Bóg jest na pewno i nikczemnych sądzi,
A ufnych wyprowadza na gwiaździstą drogę.
I nie wie nikt, gdzie zajdzie, gdy po ziemi błądzi.
Lecz taraz chcę spoczynku. Modlić się nie mogę.
263

Prześlij na email | Liczba znaków(): 651


. Honek Nadzieja - Schizotymia - Przytulona do ściany
szukam ukojenia
szukam trochę
ciepła,
miłości,
zrozumienia
szukam Ciebie,
lecz odnaleźć
Cię nie mogą
Czuję tylko
przejmującą lodowatość
ściany,
która przeszywa mnie
do szpiku kości
Przytulona do ściany
krzyczę do pustego
muru: ,,Wróć"
lecz słyszę
tylko odgłos
mego echa
z rozpaczy
drapię białą farbę,
aż sprawia mi to
ból
Przytulona do ściany
płaczę,
a łzy
mieszają się
z kroplami mojej
krwi
Nagle spostrzegam,
że ściana
ma kolor
CZERWONY,
a ja
Przytulona do niej
UMIERAM

Prześlij na email | Liczba znaków(nadzieja): 638


. Honek Nadzieja - Rachunek sumienia - Zawsze Cię
kochałam i
nienawidziłam-
Ty mnie
nigdy
nie kochałeś
Starałam się do
Ciebie
mówić,
ale Ty w
szyderczym uśmiechu
zasłaniałeś rękoma
usta
Odwiedzałam Cię,
ale Ty nigdy
nie miałeś czasu
mówiłeś:
,,Przyjdź później",
a ja zniechęcona
ODCHODZIŁAM
Przyjmowałam Cię
do Serca,
ale jeszcze szybciej
z niego wychodziłeś0
uważałeś, że
jestem zbyt
brudna
A kiedy trzymałam
nóż
przy tętnicy
Ty z ironią
pytałeś:
,,Kurwa, po co to robisz?"
nazywałeś mnie
dziwką
gardziłeś moją
osobą
Przy każdym
upadku
jeszcze bardziej
przyciskałeś
moją twarz
do bruku
Powierzałeś
zadania
niewykonalne,
by móc
udowodnić
moją
ułomność
Z uśmiechem
patrzyłeś
na moje
łzy
Z rozkoszą
słuchałeś
mojego
krzyku
Z ulgą
odesłałeś
moją duszę
do piekła

Prześlij na email | Liczba znaków(nadzieja): 951


. Honek Nadzieja - * * * [Białe ściany] - PRZYJACIELOWI-wiedz, że zawsze będę na Ciebie
czekać...



Białe ściany
nie ma okien
KLAMKI wciąż milczą
i czekają na chwilę pieszczoty
Czekają na Twój dotyk
mocny uścisk
kształt Twoich palców
i płaczą rzewnymi łzami,
bo Ty ciągle nie przychodzisz...

Prześlij na email | Liczba znaków(nadzieja): 401


. Lechoń Jan - Modlitwa -

Gwiazd siewco i księżyców, co w eterze wiszą,
O! Panie nad deszczami i Panie nad skwarem!
Porównaj nas zmęczonych z milczącym obszarem,
Niebiosa ku nam nachyl i napój nas ciszą.

O! utop nas w Twych światów bezmiernej głębinie,
Posrebrzaj nas jak gwiazdy, rozpuszczaj jak morze,
Nalewaj nas powietrzem w błękitne przestworze,
Nastrajaj nas jak echo i słuchaj, jak ginie.

Bladym uczyń nas rankiem, wschodzącym na niebie,
Obłokiem, co w południe leniwo przepływa,
Woalem czarnej nocy, co ziemię nakrywa -
Oswobódź nas od duszy i wybaw od siebie.
263

Prześlij na email | Liczba znaków(): 643


. Lechoń Jan - Na 'Boskiej Komedii' dedykacja -

Im głębiej idziem w życie, coraz większa troska,
Coraz większa nas nęka obawa tej chwili,
Gdy wreszcie się ostatnia zasłona rozchyli:
Biedna ludzka komedia - okaże się boska.

I serce zakochane raz po raz rozrywa
Sieć złotą, ktorą samo splątało niebacznie,
I zanim dla wieczności jak gwiazdy drgać zacznie,
Dla książek, jak ta mądrych, wnętrze swe odkrywa.

I radość w tym znajduje, gdy bije weń wściekła
Ulewa Bożych przestróg, i modłów dziecinnych.
Za siebie nie odmawia. Już tylko dla innych:
Chce by weszli do raju, nie schodząc do piekła.
263

Prześlij na email | Liczba znaków(): 664


. Brzechwa Jan - Banita -

Banita twego serca i ciała, i życia, 
Trędowaty, przed którym zamyka się drzwi, 
Szukam w zamglonym lustrze własnego odbicia, 
Rysów twarzy, rumieńców, uśmiechów i krwi. 

Co za bladość! Ach, nie patrz! Wszystko się zapadło, 
Zostało kilka wąskich i bolesnych bruzd, 
Przebóg! Zlituj się! Zabierz straszne to zwierciadło, 
Szaleństwo patrzy z oczu i z grymasu ust. 

Przypominam: umarłem. To było niedawno. 
Kochanymi rękami kopałaś mi grób; 
I miałem śmierć jak nędznik, smutną i niesławną, 
Jestem cieniem. I leżę jak cień u twych stóp. 

Nikomu niepotrzebny w popiołach zagrzebię 
Moje wiersze. I koniec. Urwała się nić. 
Módl się za mną. To wszystko... Umarłem przez ciebie, 
Chociaż właśnie dla ciebie tak pragnąłem żyć.
751

Prześlij na email | Liczba znaków(jan): 829


. Brzechwa Jan - Noc w Mogielnicy -

Księżyc znad obłoków 
       Ściany domu bieli, 
Dzieli mnie sto kroków 
       Od twojej pościeli. 

Pod księżycem brodzę 
       Srebrną drogą polną, 
Iść mi po tej drodze 
       Do ciebie nie wolno. 

Mnożą się tęsknoty 
       Serca spragnionego, 
Szaro-bure koty 
       Snu twojego strzegą... 

Otwórz okiennicę, 
       Wychyl dłonie swoje, 
Spójrz, jak pod księżycem 
       Zakochany stoję; 

Spójrz, jak w górze lata 
       Anioł srebrnolicy 
I na mapie świata 
       Szuka Mogielnicy.
751

Prześlij na email | Liczba znaków(jan): 617


. Brzechwa Jan - Jest nas troje -

Jest nas troje: ja i oczy moje, 
       Spoglądamy ku sobie samotrzeć; 
Tak się chłodu twego serca boję, 
       Nie wiem, jak do ciebie dotrzeć. 

Zawładnęły życiem moim zmory 
       I trucizny mieszkają w mym chlebie; 
Jestem chory, jestem bardzo chory 
       Na istnienie bez ciebie. 

Dzień się za dnia między nami mroczy, 
       Noc nie dnieje nigdy między nami, 
Siedzę obok, patrzę w twoje oczy, 
       A ty jesteś za górami, za lasami!
751

Prześlij na email | Liczba znaków(jan): 554


. Brzechwa Jan - Słowa proste -

Moje serce pełne ciemnych zawiłości 
Zapragnęło odpoczynku i miłości, 

Zapragnęło słów zwyczajnych, sercu miłych, 
Rymów prostych, nie wymyślnych, nie zawiłych. 

Jest na świecie tyle ładnych smutnych dziewcząt, 
Co oczami stęsknionymi patrzą zewsząd - 

Może wezmę sobie jedną i ukoję 
Dwa samotne popołudnia: jej i moje. 

Powiem tylko: "To jest nasze popołudnie." 
Ona tuląc się odpowie: "Ach, jak cudnie!" 

Oto słowa takie proste, nie zawiłe, 
Sam je sobie właśnie dzisiaj wymyśliłem.
751

Prześlij na email | Liczba znaków(jan): 598


. Brzechwa Jan - Różpasterz -

Wicher zaczął się w głowie, 
A oszalał we włosach, 
Cały świat zdmuchnął z powiek 
Człowiekowi sprzed nosa, 

I już nic nie pomogło, 
Kiedy leciał na oślep, 
Kto go słyszał, ten ogłuchł, 
Kto go widział, ten oślepł, 

Komu do ust się dostał, 
Temu usta oniemił, 
I pustoszył, i chłostał 
Ciało ludzkie na ziemi. 

A ja stoję na wichrze, 
I spoglądam, i milczę, 
I mam życie najcichsze, 
I mam życie najmilsze. 

A wam wszystkim być musi 
Coraz gorzej, nie lepiej, 
Boście niemi i głusi, 
Boście głusi i ślepi, 

Bo i nas was już czas też, 
Dmie już wicher za wami, 
A przede mną Różpasterz 
Świat zamiata różami.
751

Prześlij na email | Liczba znaków(jan): 730


. Brzechwa Jan - Bratowa -

Żona mego brata nie bardzo szczęśliwa, 
Chodzi po ogrodzie, tulipany zrywa, 

Pyta się obłoków żeglujących w poprzek, 
Kiedy wreszcie na nich smutne czoło oprze. 

Furtka nie domknięta, klucz zgubiony w stawie, 
A za furtką ścieżka niewidoczna prawie... 

Do mojego domu nie ma kroków trzystu, 
Można przyjść nie pisząc pachnącego listu; 

Mieszkam niewesoło w akacjowym chłodzie, 
Milczą okiennice zamykane co dzień, 

I w ramionach moich miękko odpoczywa 
Żona mego brata nie bardzo szczęśliwa.
751

Prześlij na email | Liczba znaków(jan): 599


. Brzechwa Jan - Najbanalniejszy wiersz -

Na parapecie wsparta 
Siedzi w niebieskiej sukni, 
Nazywa się pewno - Marta 
Lub może jeszcze smutniej. 

Siedzi w otwartym oknie 
I czyta stare wiersze, 
Przebrzmiałe już bezpowrotnie 
Jak pocałunki pierwsze. 

Litery drukowane 
Przed jej oczyma skaczą, 
W jej sercu nie zakochanym 
Jesienny dzień się zaczął. 

Spogląda obojętnie 
W ulicę spowszedniałą, 
Gdzie jakaś dziewczyna skrzętnie 
Sprzedaje swoje ciało. 

Spogląda i zazdrości, 
I w dłoniach oczy chowa, 
Że nawet takiej miłości 
Los jej nie podarował.
751

Prześlij na email | Liczba znaków(jan): 637


. Brzechwa Jan - Do podlotka -

Masz dopiero szesnaście lat, 
A ja przeszło trzy razy więcej, 
Co powiedziałby na to świat, 
Gdybym teraz twą miłość skradł 
I twe głupie serce dziewczęce? 

Ale wie o tym każde z nas, 
Że różnica wieku się zmniejsza, 
Że gdy jakiś upłynie czas, 
Ja dla ciebie będę w sam raz 
I ty zrobisz się stateczniejsza. 

Mam na włosach siwizny śnieg, 
Spiesz się, prędzej swe włosy ośnież, 
Goń mój, goń mój podeszły wiek, 
A ja pilnie będę cię strzegł, 
Będę czekał, kiedy wyrośniesz.
751

Prześlij na email | Liczba znaków(jan): 583


. Brzechwa Jan - Liryczny uśmiech -

Kochana, jeśli możesz zdzierżyć, proszę - zdzierż, 
Bo chciałbym, zanim drzemkę wiekuistą utnę, 
Napisać ci liryczny pożegnalny wiersz, 
A liryki są zawsze odrobinę smutne. 

Wolałbym cię rozśmieszyć, ale nie mam czym, 
Choć uśmiech na twej twarzy jest rzeczą najmilszą; 
Widać odbiegł mnie płochy i wesoły rym, 
Struny beztroskiej lutni pozrywane milczą. 

Zresztą lirykę moją nie od dzisiaj znasz - 
Była ona przed laty zanadto laurowa, 
Dzisiaj spuściłem z tonu, chcę zachować twarz, 
A gdy się kończą żarty, płyną prostsze słowa. 

Prostym słowom z kolei towarzyszy żart 
I lepiej go lirycznym nie obarczać smutkiem, 
Nam godzi się zachować pogodę i hart - 
Każde życie się kończy, życie takie krótkie... 

Widzisz, sam sobie przeczę. I ty sobie przecz, 
Gdy serce moje nagle o północy uśnie; 
Pomyśl: "To taka zwykła, naturalna rzecz." 
I liryka się zmieni w obopólny uśmiech.
751

Prześlij na email | Liczba znaków(jan): 1000


. Brzechwa Jan - Ballada o małej księżniczce -

Lat temu trzysta na pewno 
Byłabyś dumną królewną, 
Dumną infantką z Kastylii 
O dłoniach bielszych od lilii. 

Jaśniałaby twa uroda 
W pałacach albo w ogrodach, 
I oczy barwy metalu 
Siałyby lęk w Escorialu. 

O twoją chłodną grandezzę, 
O twoje wdzięki kobiece, 
Kruszono by stal co ranka 
Na mauretańskich krużgankach. 

Żebrzący o twoją łaskę 
Malowałby cię Velazquez, 
I swoim pędzlem, księżniczko, 
Uwieczniłby twoje liczko. 

Pierwszy poeta Madrytu 
Zabawiałby cię do świtu 
Niepokojącą historią 
O Don Juanie Tenorio. 

A ja - twój przyszły małżonek, 
W kryzach z barbanckich koronek 
Przez wąskie, tajemne drzwiczki 
Szedłbym do mojej księżniczki, 

I niósłbym ci w podarunku 
Prócz serca i pocałunku 
Szkatułę rzezaną w kości 
Na dowód mojej miłości. 

A w tej szkatule pierścienie, 
Klejnoty o wielkiej cenie 
I dwieście naramienników 
Od genueńskich złotników. 

Lecz dziś żyjemy w epoce, 
Gdy dni są smutne i noce, 
I życie coraz to pustsze, 
Jak lustro odbite w lustrze. 

Nie jestem grandem hiszpańskim, 
Tylko poetą bezpańskim, 
Który nieśmiało na randkę 
Zaprasza swoją infantkę. 

Przychodzi moja królewna 
W trepkach z prostego drewna, 
I po kawiarniach z nią błądzę 
Za pożyczone pieniądze. 

Tulisz się do mnie łaskawie, 
Stajesz przy każdej wystawie, 
Gdzie leżą rzeczy niedrogie, 
Których ci kupić nie mogę. 

I tylko miłość jest tania 
Pachnąca smutkiem rozstania, 
Więc rzucam ci ją pod nogi, 
Choć jestem taki ubogi, 

I ślę ci na znak tęsknoty 
Fiołki za jeden złoty, 
I moje serce uparte 
Jednego grosza nie warte.
751

Prześlij na email | Liczba znaków(jan): 1717


. Brzechwa Jan - Ty i ja -

Kochasz mnie bez miłości, łakniesz bez namiętności, 
Mówisz to jak najszczerzej, wyznajesz jak najprościej, 

Przemijasz obojętna i nie wiesz tego o mnie, 
Że ja właściwie ginę samotnie i bezdomnie, 

Że ja właściwie gasnę w syberiach twego chłodu, 
Wygnany i zesłany bez win i bez powodu; 

Że w czasach, gdy po ziemi strzaskane skrzydło wlekę, 
Przede mną drzwi zamykasz i serce, i powiekę, 

Bym patrząc w twoje oczy nie dostrzegł ciemnej próżni, 
Co złymi zamysłami rozdziela nas i różni. 

Ty nawet nie wiesz o tym, że ja - zraniony śpiewak, 
Spożywam chleb zmieszany z trucizną twoich zniewag, 

Że dla dumnego czoła zabrakło chmur i wieńca, 
Że wszystkie moje pieśni, to pieśni potępieńca... 

A jednak, gdy już umrzesz - po moich pieśniach właśnie 
Bóg duszę twą rozpozna. I będzie od niej jaśniej, 

I będzie od niej śpiewniej. I Bóg ją utożsami 
Z ptakami, co śpiewają pomiędzy aniołami.
751

Prześlij na email | Liczba znaków(jan): 1009


. Brzechwa Jan - Taktowne umieranie -

Umierać trzeba z taktem. A więc, dajmy na to, 
Nie wtedy, kiedy właśnie zaczyna się lato! 

Pomyślcie: każdy człowiek o wakacjach marzy 
W górach czy na Mazurach, na słonecznej plaży 

I nagle ja umieram. Jest mój pogrzeb. Jak tu 
Nie nazwać takiej śmierci wprost szczytem nietaktu? 

Umierać trzeba z taktem. Ci, co innych cenią, 
Nie sprawiają pogrzebów zbyt późną jesienią. 

Ja nie chciałbym, na przykład, by ludzie zmoknięci 
Klęli i uwłaczali mnie lub mej pamięci, 

By katar czy też grypę ściągali na siebie 
Dlatego, że bawili na moim pogrzebie. 

Umierać trzeba z taktem. Wymaga obliczeń 
Taka śmierć, żeby pogrzeb nie przypadł na styczeń. 

Lub, powiedzmy, na luty, gdy mrozy siarczyste 
Mogą całkiem zniechęcić żałobną asystę. 

Ja nie chciałbym, by ludzie, których śmierć ma wzruszy, 
Mieli z tego powodu poodmrażać uszy. 

Wiosna to co innego! Nie ma lepszej pory, 
Aby umarł taktownie człowiek ciężko chory. 

Na cmentarzu wesoło zielenią się drzewa, 
Żałoba na wiosennym wietrze się rozwiewa, 

I śmierć zda się błahostką, gdy wiosna upaja... 
Postaram się pociągnąć do połowy maja.
751

Prześlij na email | Liczba znaków(jan): 1229


. Brzechwa Jan - Mgła -

Kiedy burza, kiedy klęska w progi życia mego szła, 
Na powiekach mych się kładła dobroczynna, ciemna mgła. 

Tak się stało niewidzenie rzeczywistych moich dni: 
Co się nie śni - zamglonemu niech się zdaje, że się śni! 

Nie dostrzegłem lat minionych ani nawet innych lat, 
Świat mój kłębił się poza mną i to wcale nie był świat. 

Dobrze było na obłokach załamanym dłoniom dwóm, 
Szum był we mnie i nade mną - spadających liści szum. 

Dłońmi niebem pachnącymi odpędzałem cienie z lic, 
I w tych dłoniach załamanych nie zostało więcej nic. 

Nie kochałem cię za dobro, nie kochałem cię za zło, 
Ale za to, żeś się kładła na mych oczach ciemną mgłą.
751

Prześlij na email | Liczba znaków(jan): 748


. Brzechwa Jan - Niebo i piekło -

Dusza moja zatroskana do mnie rzekła: 
"Obiecałeś mi pośmiertnie ciszę nieba, 
A ja czuję, że dostanę się do piekła, 
Choć mi właśnie odpoczynku tak potrzeba. 

Żądzą uciech zaszkodziłeś mnie i sobie, 
Ostatecznie - ciało jeden w życiu cel ma, 
Ale ono się rozsypie w ciemnym grobie, 
A ja przetrwam, bo ja jestem nieśmiertelna. 

Śmierć się zbliża, tylko patrzeć, jak tu stanie, 
Pomyśl, zrób coś, zamiast głupstwa pleść w malignie, 
Zanim umrzesz - na wieczyste pożegnanie 
Powiedz słowo, bo mój los się wnet rozstrzygnie." 

Rzekła za mnie śmierć uspołeczniona: 
"Jest decyzja ministerstwa, próżne słowa, 
Z Polski droga jest do piekła wyznaczona, 
Nie do nieba, bo to strefa dolarowa."
751

Prześlij na email | Liczba znaków(jan): 801


. Brzechwa Jan - Podsumowanie -

Miałem stosy, miałem pełne worki 
Rymów męskich, żeńskich i nijakich; 
Rozsypały mi się jak paciorki, 
Rozleciały się jak leśne ptaki. 
Miałem rytmy posłuszne mej dłoni, 
Miałem lotne, wesołe pomysły - 
Pogubiłem je i nic już po nich. 
Jak deszczowy krople się rozprysły. 
Miałem lata młode i beztroskie, 
Prawdę mówiąc - wszystkie były młode; 
Dziś, jak lalki powleczone woskiem, 
Imitują dawną swą urodę. 
Miałem w życiu dziewcząt niezbyt dużo, 
Ale cóż to były za dziewczęta! 
Już się takie nigdy nie powtórzą, 
Już ich nie ma. A ja je pamiętam. 
Nie spostrzegłem, jak się postarzałem, 
Nie te siły już i rzutkość nie ta, 
Wkrótce życie weźmie rozbrat z ciałem, 
Ale w głowie - wciąż raj Mahometa.
751

Prześlij na email | Liczba znaków(jan): 811


. Brzechwa Jan - Bezpotomność -

Jestem sam założycielem mego rodu 
       I na mnie ten ród wygaśnie; 
Nie dbałem o męskiego potomka za młodu, 
       A może syn mi przydałby się właśnie? 

Kto bowiem przejmie glorię mojego nazwiska? 
       Kto puści honoraria za pisma zebrane? 
Gdy tak o tym pomyślę, serce mi się ściska, 
       Że bez potomka zostanę. 

Ale zaraz myśl inna starość mi umila, 
       Że mieć syna nie zawsze jednak się opłaci, 
Bo a nuż bym przypadkiem spłodził imbecyla, 
       Grafomana lub syjamskich braci? 

I zresztą skąd mam pewność, na co syn by wyrósł? 
       Nie modliłby się przecież i nie śpiewał kolęd, 
Lecz mógłby zeń być pijak, podrywacz i szmirus 
       Albo zwykły chuligan typu "Made in Poland". 

Mówię tak, bo znam życie. Jabłko od jabłoni 
       Pada dzisiaj daleko, więc już się nie łudzę. 
Sam potrafię roztrwonić to, co syn by strwonił. 
       Wolę mieć raczej wnuczki. Oczywiście - cudze.
751

Prześlij na email | Liczba znaków(jan): 1023


. Brzechwa Jan - Spóźnione refleksje -

Każdy wiek, jak to mówią, ma swe przyjemności. 
A więc zdrowych wyrostków nęci piłka nożna, 
Dojrzalszych absorbują rozkosze miłości, 
Z czasem zaś i nauce poświęcić się można. 

Każdy wiek, jak to mówią, ma swe przywileje. 
Prawda to jest banalna i slogan utarty; 
Toteż ja, proszę państwa, odkąd się starzeję, 
Mam całkiem nową pasją, mianowicie - karty. 

Lecz - do licha! - dlaczego tak późno zmądrzałem? 
Co dotychczas robiłem? Dużo głupstw, niestety! 
Goniłem przez pół wieku za czczym ideałem, 
Wabiły mnie podróże, wiersze i kobiety... 

Karty! Kto je wynalazł, ten jest dla mnie geniusz! 
Nie jakiś Archimedes, Newton czy Marconi, 
Od kart się nie uwolnisz, gdy ci weszły w rdzeń już, 
Za nimi odtąd stale wyobraźnia goni. 

Teraz, gdym się zestarzał, umysł mam otwarty, 
Przejrzałem, zrozumiałem i wiem już niezbicie, 
Że przez to, iż tak późno zacząłem grać w karty, 
Bezpowrotnie i głupio zmarnowałem życie.
751

Prześlij na email | Liczba znaków(jan): 1041


. Brzechwa Jan - Pogoda ducha -

Powiedzcie mi, jakiż ma sens to? 
Zaledwie jesienny wiatr powiał, 
A trup już ściele się gęsto 
W szpitalach resortu zdrowia. 
Jedni widzą w tym dopust boży, 
Inni - wyżów i niżów skutki, 
Rozsypują się ciężko chorzy, 
A ja jestem wesolutki. 

Coraz to kogoś z zawałem 
Do windy dźwigają nosze, 
Ja właśnie też zawał miałem 
I też umieram. O - proszę! 
Lekarze, siostry, salowe 
Wylewają łzy na wyprzódki. 
Słabnie puls, brak mi tchu, tracę mowę... 
Ale jestem wesolutki. 

Nie pomogła już strofantyna, 
Mam ciemność dokoła siebie, 
Zaświatowy czas się zaczyna, 
Do zobaczenia więc - na pogrzebie. 
Zebrało się ludzi niemało, 
Spadły na trumnę twarde grudki, 
W ziemi leży moje martwe ciało, 
A ja jestem wesolutki.
751

Prześlij na email | Liczba znaków(jan): 832



Dlaczego Szadółki to najlepsze miejsce na spalarnię
<img src='http://bi.gazeta.pl/im/9/8357/z8357109M,Gdansk--Spotkanie-w-SP-12-w-sprawie-budowy-spalarni.jpg' align='left' hspace='4' vspace='2'>- Obiecujecie, że nie będzie śmierdzieć. Nie wierzymy. Bo tak samo obiecaliście nam drogi dojazdowe - mówili w czwartek mieszkańcy Gdańska Południe, w trakcie pierwszego spotkania konsultacyjnego dotyczącego budowy spalarni śmieci w pobliskich Szadółkach<img width='1' height='1' src='http://rss.feedsportal.com/c/32739/f/530456/s/d98df47/mf.gif' border='0'/><div class='mf-viral'><table border='0'><tr><td valign='middle'><a href="http://res.feedsportal.com/viral/sendemail2.html?title=Dlaczego+Szad%C3%B3%C5%82ki+to+najlepsze+miejsce+na+spalarni%C4%99&link=http%3A%2F%2Ftrojmiasto.gazeta.pl%2Ftrojmiasto%2F1%2C35612%2C8357084%2CDlaczego_Szadolki_to_najlepsze_miejsce_na_spalarnie.html" target="_blank"><img src="http://res3.feedsportal.com/images/emailthis2.gif" border="0" /></a></td><td valign='middle'><a href="http://res.feedsportal.com/viral/bookmark.cfm?title=Dlaczego+Szad%C3%B3%C5%82ki+to+najlepsze+miejsce+na+spalarni%C4%99&link=http%3A%2F%2Ftrojmiasto.gazeta.pl%2Ftrojmiasto%2F1%2C35612%2C8357084%2CDlaczego_Szadolki_to_najlepsze_miejsce_na_spalarnie.html" target="_blank"><img src="http://res3.feedsportal.com/images/bookmark.gif" border="0" /></a></td></tr></table></div><br/><br/><a href="http://da.feedsportal.com/r/78870061701/u/0/f/530456/c/32739/s/228122439/a2.htm"><img src="http://da.feedsportal.com/r/78870061701/u/0/f/530456/c/32739/s/228122439/a2.img" border="0"/></a>
Dlaczego Szadółki to najlepsze miejscr na spalarnię
<img src='http://bi.gazeta.pl/im/4/7133/z7133874M,Wysypisko-w-Szadolkach.jpg' align='left' hspace='4' vspace='2'> - Obiecujecie, że nie będzie śmierdzieć. Nie wierzymy. Bo tak samo obiecaliście nam drogi dojazdowe - mówili w czwartek mieszkańcy Gdańska Południe, w trakcie pierwszego spotkania konsultacyjnego dotyczącego budowy spalarni śmieci w pobliskich Szadółkach<img width='1' height='1' src='http://rss.feedsportal.com/c/32739/f/530456/s/d988a27/mf.gif' border='0'/><div class='mf-viral'><table border='0'><tr><td valign='middle'><a href="http://res.feedsportal.com/viral/sendemail2.html?title=Dlaczego+Szad%C3%B3%C5%82ki+to+najlepsze+miejscr+na+spalarni%C4%99&link=http%3A%2F%2Ftrojmiasto.gazeta.pl%2Ftrojmiasto%2F1%2C35612%2C8357084%2CDlaczego_Szadolki_to_najlepsze_miejscr_na_spalarnie.html" target="_blank"><img src="http://res3.feedsportal.com/images/emailthis2.gif" border="0" /></a></td><td valign='middle'><a href="http://res.feedsportal.com/viral/bookmark.cfm?title=Dlaczego+Szad%C3%B3%C5%82ki+to+najlepsze+miejscr+na+spalarni%C4%99&link=http%3A%2F%2Ftrojmiasto.gazeta.pl%2Ftrojmiasto%2F1%2C35612%2C8357084%2CDlaczego_Szadolki_to_najlepsze_miejscr_na_spalarnie.html" target="_blank"><img src="http://res3.feedsportal.com/images/bookmark.gif" border="0" /></a></td></tr></table></div><br/><br/><a href="http://da.feedsportal.com/r/78868784036/u/0/f/530456/c/32739/s/228100647/a2.htm"><img src="http://da.feedsportal.com/r/78868784036/u/0/f/530456/c/32739/s/228100647/a2.img" border="0"/></a>
Zabytki, które będzie mogła "zobaczyć" osoba niewidoma
<img src='http://bi.gazeta.pl/im/0/3020/z3020370M,Bazylika-Mariacka-w-Gdansku.jpg' align='left' hspace='4' vspace='2'>Kościół Mariacki, żuraw, pomnik Poległych Stoczniowców - szczegółowe makiety pomogą niewidomym "zobaczyć" trójmiejskie zabytki. Pierwsza zbiórka na ten cel - już w sobotę<img width='1' height='1' src='http://rss.feedsportal.com/c/32739/f/530456/s/d986472/mf.gif' border='0'/><div class='mf-viral'><table border='0'><tr><td valign='middle'><a href="http://res.feedsportal.com/viral/sendemail2.html?title=Zabytki%2C+kt%C3%B3re+b%C4%99dzie+mog%C5%82a+%22zobaczy%C4%87%22+osoba+niewidoma&link=http%3A%2F%2Ftrojmiasto.gazeta.pl%2Ftrojmiasto%2F1%2C35612%2C8356723%2CZabytki__ktore_bedzie_mogla__zobaczyc__osoba_niewidoma.html" target="_blank"><img src="http://res3.feedsportal.com/images/emailthis2.gif" border="0" /></a></td><td valign='middle'><a href="http://res.feedsportal.com/viral/bookmark.cfm?title=Zabytki%2C+kt%C3%B3re+b%C4%99dzie+mog%C5%82a+%22zobaczy%C4%87%22+osoba+niewidoma&link=http%3A%2F%2Ftrojmiasto.gazeta.pl%2Ftrojmiasto%2F1%2C35612%2C8356723%2CZabytki__ktore_bedzie_mogla__zobaczyc__osoba_niewidoma.html" target="_blank"><img src="http://res3.feedsportal.com/images/bookmark.gif" border="0" /></a></td></tr></table></div><br/><br/><a href="http://da.feedsportal.com/r/78870058861/u/0/f/530456/c/32739/s/228090994/a2.htm"><img src="http://da.feedsportal.com/r/78870058861/u/0/f/530456/c/32739/s/228090994/a2.img" border="0"/></a>
Operator dla Ergo Arena. Wojna czy negocjacje?
<img src='http://bi.gazeta.pl/im/7/8246/z8246147M,Ergo-Arena.jpg' align='left' hspace='4' vspace='2'>Negocjacje w sprawie operatora Ergo Areny trafiły do narożnika, po tym jak w ubiegłym tygodniu prezydent Jacek Karnowski zasugerował rezygnację z usług firmy SMG. Obie strony wysłały do mediów oświadczenia ujawniające kulisy negocjacji<img width='1' height='1' src='http://rss.feedsportal.com/c/32739/f/530456/s/d986470/mf.gif' border='0'/><div class='mf-viral'><table border='0'><tr><td valign='middle'><a href="http://res.feedsportal.com/viral/sendemail2.html?title=Operator+dla+Ergo+Arena.+Wojna+czy+negocjacje%3F&link=http%3A%2F%2Ftrojmiasto.gazeta.pl%2Ftrojmiasto%2F1%2C35612%2C8356747%2COperator_dla_Ergo_Arena__Wojna_czy_negocjacje_.html" target="_blank"><img src="http://res3.feedsportal.com/images/emailthis2.gif" border="0" /></a></td><td valign='middle'><a href="http://res.feedsportal.com/viral/bookmark.cfm?title=Operator+dla+Ergo+Arena.+Wojna+czy+negocjacje%3F&link=http%3A%2F%2Ftrojmiasto.gazeta.pl%2Ftrojmiasto%2F1%2C35612%2C8356747%2COperator_dla_Ergo_Arena__Wojna_czy_negocjacje_.html" target="_blank"><img src="http://res3.feedsportal.com/images/bookmark.gif" border="0" /></a></td></tr></table></div><br/><br/><a href="http://da.feedsportal.com/r/78870058860/u/0/f/530456/c/32739/s/228090992/a2.htm"><img src="http://da.feedsportal.com/r/78870058860/u/0/f/530456/c/32739/s/228090992/a2.img" border="0"/></a>

Losowy


- ztaudynger Jan - Uważaj -
ztaudynger Jan - Sam też - 
ztaudynger Jan - Chorągiewka - 
ztaudynger Jan - Lot - 
ztaudynger Jan - Zdejmij - 
ztaudynger Jan - Znieczulica - 
ztaudynger Jan - Teoria i praktyka - 
ztaudynger Jan - Zarzuty - 
ztaudynger Jan - Potrzebny gram buntu - 

- ipska Ewa - Dyktando -
eśmian Bolesław - Przedmiot i jego rola w poezji B11
-
ipska Ewa - Egzamin -
ipska Ewa - Ręce - 
ipska Ewa - Ostrzeżenie - 
ipska Ewa - Szyby - 
ipska Ewa - Dzień Żywych - 
ipska Ewa - Przesłanie - 
esienny - Cień - Któż Ty ?
 Nikt, ja tylko cień,
18
- esienny - Złodziej - Ukradnij mi choć jeden dzień 19
- ałczyński Konstanty Ildefons - Serwus Madonna - <20
- ałczyński Konstanty Ildefons - Satyra na bożą krów21
- eśmian Bolesław - Piła -
SEO Tools
system wymiany linków
system wymiany linków
system wymiany linków

  • Statystyki

    Wierszów: 10557

    - otrafię
    nie nic robi

    Potrafię.........c1

    - wojemu!!!!!!!!!!!!!!!
    przeżyć
    Po je chcę i 2

    - ie
    on
    A tak ja chce

    Ze płakać tylko3

    - rzerwa
    Dzień
    długa dzwoni
    Nagle dobrze


    News


    Lotniczy incydent nad Londynem. Raport: Było bardzo blisko katastrofy
    <img width='1' height='1' src='http://rss.feedsportal.com/c/32739/f/530432/s/d9863f6/mf.gif' border='0'/><div class='mf-viral'><table border='0'><tr><td valign='middle'><a href="http://res.feedsportal.com/viral/sendemail2.html?title=Lotniczy+incydent+nad+Londynem.+Raport%3A+By%C5%82o+bardzo+blisko+katastrofy&link=http%3A%2F%2Fwiadomosci.gazeta.pl%2FWiadomosci%2F1%2C80277%2C8357016%2CLotniczy_incydent_nad_Londynem__Raport__Bylo_bardzo.html" target="_blank"><img src="http://res3.feedsportal.com/images/emailthis2.gif" border="0" /></a></td><td valign='middle'><a href="http://res.feedsportal.com/viral/bookmark.cfm?title=Lotniczy+incydent+nad+Londynem.+Raport%3A+By%C5%82o+bardzo+blisko+katastrofy&link=http%3A%2F%2Fwiadomosci.gazeta.pl%2FWiadomosci%2F1%2C80277%2C8357016%2CLotniczy_incydent_nad_Londynem__Raport__Bylo_bardzo.html" target="_blank"><img src="http://res3.feedsportal.com/images/bookmark.gif" border="0" /></a></td></tr></table></div><br/><br/><a href="http://da.feedsportal.com/r/78870058814/u/0/f/530432/c/32739/s/228090870/a2.htm"><img src="http://da.feedsportal.com/r/78870058814/u/0/f/530432/c/32739/s/228090870/a2.img" border="0"/></a>
    Iran uwolni jednego z trzech zatrzymanych turystĂłw z USA
    <img src='http://bi.gazeta.pl/im/8/7362/z7362478M,Shane-Bauer--po-lewej--i-Sarah-Shourd--dwoje-sposrod.jpg' align='left' hspace='4' vspace='2'>Władze Iranu zapowiedziały uwolnienie jednego z trójki zatrzymanych przed ponad rokiem amerykańskich turystów. Poinformowało o tym zagranicznych dziennikarzy akredytowanych w Teheranie w krótkim komunikacjie irańskie Ministerstwo Kultuiry i Islamskiego Dziedzictwa.<img width='1' height='1' src='http://rss.feedsportal.com/c/32739/f/530432/s/d9847ef/mf.gif' border='0'/><div class='mf-viral'><table border='0'><tr><td valign='middle'><a href="http://res.feedsportal.com/viral/sendemail2.html?title=Iran+uwolni+jednego+z+trzech+zatrzymanych+turyst%C3%B3w+z+USA&link=http%3A%2F%2Fwiadomosci.gazeta.pl%2FWiadomosci%2F1%2C80277%2C8356872%2CIran_uwolni_jednego_z_trzech_zatrzymanych_turystow.html" target="_blank"><img src="http://res3.feedsportal.com/images/emailthis2.gif" border="0" /></a></td><td valign='middle'><a href="http://res.feedsportal.com/viral/bookmark.cfm?title=Iran+uwolni+jednego+z+trzech+zatrzymanych+turyst%C3%B3w+z+USA&link=http%3A%2F%2Fwiadomosci.gazeta.pl%2FWiadomosci%2F1%2C80277%2C8356872%2CIran_uwolni_jednego_z_trzech_zatrzymanych_turystow.html" target="_blank"><img src="http://res3.feedsportal.com/images/bookmark.gif" border="0" /></a></td></tr></table></div><br/><br/><a href="http://da.feedsportal.com/r/78870148031/u/0/f/530432/c/32739/s/228083695/a2.htm"><img src="http://da.feedsportal.com/r/78870148031/u/0/f/530432/c/32739/s/228083695/a2.img" border="0"/></a>
    Afera Bettencourt: Przeszukano siedzibę partii Sarkozy'ego
    <img src='http://bi.gazeta.pl/im/0/8118/z8118300M,Liliane-Bettencourt-udziela-wywiadu-telewizji-TF1.jpg' align='left' hspace='4' vspace='2'>Francuska policja przeszukała paryską siedzibę rządzącej centroprawicowej Unii na rzecz Ruchu Ludowego (UMP), partii prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego - poinformował media sekretarz generalny tego ugrupowania Xavier Bertrand. Rewizję przeprowadzono w ramach śledztwa w tzw. aferze Bettencourt.<img width='1' height='1' src='http://rss.feedsportal.com/c/32739/f/530432/s/d97af0f/mf.gif' border='0'/><div class='mf-viral'><table border='0'><tr><td valign='middle'><a href="http://res.feedsportal.com/viral/sendemail2.html?title=Afera+Bettencourt%3A+Przeszukano+siedzib%C4%99+partii+Sarkozy%27ego&link=http%3A%2F%2Fwiadomosci.gazeta.pl%2FWiadomosci%2F1%2C80277%2C8356442%2CAfera_Bettencourt__Przeszukano_siedzibe_partii_Sarkozy_ego.html" target="_blank"><img src="http://res3.feedsportal.com/images/emailthis2.gif" border="0" /></a></td><td valign='middle'><a href="http://res.feedsportal.com/viral/bookmark.cfm?title=Afera+Bettencourt%3A+Przeszukano+siedzib%C4%99+partii+Sarkozy%27ego&link=http%3A%2F%2Fwiadomosci.gazeta.pl%2FWiadomosci%2F1%2C80277%2C8356442%2CAfera_Bettencourt__Przeszukano_siedzibe_partii_Sarkozy_ego.html" target="_blank"><img src="http://res3.feedsportal.com/images/bookmark.gif" border="0" /></a></td></tr></table></div><br/><br/><a href="http://da.feedsportal.com/r/78870140956/u/0/f/530432/c/32739/s/228044559/a2.htm"><img src="http://da.feedsportal.com/r/78870140956/u/0/f/530432/c/32739/s/228044559/a2.img" border="0"/></a>
    Szef MSZ Niemiec: Steinbach szkodzi wizerunkowi kraju
    <img src='http://bi.gazeta.pl/im/5/7063/z7063725M,Guido-Westerwelle.jpg' align='left' hspace='4' vspace='2'>Szef niemieckiej dyplomacji, liberał Guido Westerwelle zarzucił przewodniczącej Związku Wypędzonych Erice Steinbach, że swymi wypowiedziami na temat II wojny światowej szkodzi wizerunkowi Niemiec za granicą. - Dwuznaczne wypowiedzi, które podają w wątpliwość ciężką odpowiedzialność Niemiec za wybuch II wojny światowej, są nie do zaakceptowania - oświadczył Westerwelle.<img width='1' height='1' src='http://rss.feedsportal.com/c/32739/f/530432/s/d974ac2/mf.gif' border='0'/><div class='mf-viral'><table border='0'><tr><td valign='middle'><a href="http://res.feedsportal.com/viral/sendemail2.html?title=Szef+MSZ+Niemiec%3A+Steinbach+szkodzi+wizerunkowi+kraju&link=http%3A%2F%2Fwiadomosci.gazeta.pl%2FWiadomosci%2F1%2C80277%2C8356134%2CSzef_MSZ_Niemiec__Steinbach_szkodzi_wizerunkowi_kraju.html" target="_blank"><img src="http://res3.feedsportal.com/images/emailthis2.gif" border="0" /></a></td><td valign='middle'><a href="http://res.feedsportal.com/viral/bookmark.cfm?title=Szef+MSZ+Niemiec%3A+Steinbach+szkodzi+wizerunkowi+kraju&link=http%3A%2F%2Fwiadomosci.gazeta.pl%2FWiadomosci%2F1%2C80277%2C8356134%2CSzef_MSZ_Niemiec__Steinbach_szkodzi_wizerunkowi_kraju.html" target="_blank"><img src="http://res3.feedsportal.com/images/bookmark.gif" border="0" /></a></td></tr></table></div><br/><br/><a href="http://da.feedsportal.com/r/78870134799/u/0/f/530432/c/32739/s/228018882/a2.htm"><img src="http://da.feedsportal.com/r/78870134799/u/0/f/530432/c/32739/s/228018882/a2.img" border="0"/></a>
    Putin zły na Michnika
    <img src='http://bi.gazeta.pl/im/6/8352/z8352376M,Premier-Wladimir-Putin-na-ostatnim-spotkaniu-Klubu.jpg' align='left' hspace='4' vspace='2'>Na weekendowym spotkaniu Klubu Wałdajskiego w Soczi doszło do spięcia między premierem Rosji i redaktorem naczelnym "Gazety". Starli się o Michaiła Chodorkowskiego<img width='1' height='1' src='http://rss.feedsportal.com/c/32739/f/530432/s/d974abf/mf.gif' border='0'/><div class='mf-viral'><table border='0'><tr><td valign='middle'><a href="http://res.feedsportal.com/viral/sendemail2.html?title=Putin+z%C5%82y+na+Michnika&link=http%3A%2F%2Fwiadomosci.gazeta.pl%2FWiadomosci%2F1%2C80277%2C8352650%2CPutin_zly_na_Michnika.html" target="_blank"><img src="http://res3.feedsportal.com/images/emailthis2.gif" border="0" /></a></td><td valign='middle'><a href="http://res.feedsportal.com/viral/bookmark.cfm?title=Putin+z%C5%82y+na+Michnika&link=http%3A%2F%2Fwiadomosci.gazeta.pl%2FWiadomosci%2F1%2C80277%2C8352650%2CPutin_zly_na_Michnika.html" target="_blank"><img src="http://res3.feedsportal.com/images/bookmark.gif" border="0" /></a></td></tr></table></div><br/><br/><a href="http://da.feedsportal.com/r/78870134798/u/0/f/530432/c/32739/s/228018879/a2.htm"><img src="http://da.feedsportal.com/r/78870134798/u/0/f/530432/c/32739/s/228018879/a2.img" border="0"/></a>
    Francuscy emeryci, łączcie się
    <img src='http://bi.gazeta.pl/im/3/8346/z8346383M,-Wszyscy-zjednoczeni-w-walce----transparent-niesiony.jpg' align='left' hspace='4' vspace='2'>Francuscy emeryci nie chcą spędzać jesieni życia w samotności ani w domu starców. Wzorem Skandynawów coraz chętniej organizują się w komuny i mieszkają razem.<img width='1' height='1' src='http://rss.feedsportal.com/c/32739/f/530432/s/d974abc/mf.gif' border='0'/><div class='mf-viral'><table border='0'><tr><td valign='middle'><a href="http://res.feedsportal.com/viral/sendemail2.html?title=Francuscy+emeryci%2C+%C5%82%C4%85czcie+si%C4%99&link=http%3A%2F%2Fwiadomosci.gazeta.pl%2FWiadomosci%2F1%2C80277%2C8351578%2CFrancuscy_emeryci__laczcie_sie.html" target="_blank"><img src="http://res3.feedsportal.com/images/emailthis2.gif" border="0" /></a></td><td valign='middle'><a href="http://res.feedsportal.com/viral/bookmark.cfm?title=Francuscy+emeryci%2C+%C5%82%C4%85czcie+si%C4%99&link=http%3A%2F%2Fwiadomosci.gazeta.pl%2FWiadomosci%2F1%2C80277%2C8351578%2CFrancuscy_emeryci__laczcie_sie.html" target="_blank"><img src="http://res3.feedsportal.com/images/bookmark.gif" border="0" /></a></td></tr></table></div><br/><br/><a href="http://da.feedsportal.com/r/78870134797/u/0/f/530432/c/32739/s/228018876/a2.htm"><img src="http://da.feedsportal.com/r/78870134797/u/0/f/530432/c/32739/s/228018876/a2.img" border="0"/></a>

  •